Recenzje książek
Mroczny Zbawiciel t1
Jak NIE zginie ludzkość
Apokalipsa według Pana Jana
Trupojad
Operacja Dzień wskrzeszenia



Przyjaciele:
OUTPOST
Submarine
Genetic Labs



Science Fiction Fantasy i Horror #30
Kwietniowy numer tego polskiego pisma promującego rodzimą fantastykę, zawiera trzy opowiadania oraz garść miniatur, które wygrały konkursy szortów na forum SFFH (science-fiction.com.pl/forum).
Często obieram taktykę czytania tekstów od końca numeru ze względu na ich rozciągłość, gdyż przeważnie są układane poczynając od najdłuższego. Tym razem ten sposób okazał się ciekawy również z innego powodu. Im bliżej pierwszej okładki, tym opowiadania były ciekawsze i bardziej dopracowane, co na koniec dało wrażenie pełnej satysfakcji z wydanych dziesięciu złotych.

A więc od początku... czyli od końca. Na większą uwagę zasługuje moim zdaniem tylko jeden tekst spośród miniatur. Szort Michała J. Adamczyka oprócz dowcipu i pomysłowości zawiera sporo przemyślanych detali, co razem ładnie zamyka się w przezabawną całość. Pozostali autorzy także podparli się humorem, ale nie wyszło już to tak ciekawie jak u Michała.

Jeśli chodzi zaś o dłuższe teksty to doczekałem się tego, czego ostatnio brakowało – grozy. Pierwszy straszący tekst to „Według Barnaby” Jewgienija Olejniczaka. Ciekawa, choć momentami lekko naiwna fabuła, i ładnie prowadzona akcja nie pozwalają oderwać się od tekstu w trakcie czytania. Jewgienij znakomicie buduje napięcie i potrafi solidnie postraszyć a, jak wiadomo, każdy czasami lubi się bać. Całość ładnie zamyka się w finale historii, który niekoniecznie można przewidzieć.
Potem przychodzi czas na opowieść bajecznie piękną. „Sznurki przeznaczenia” Magdy Kozak to lekkie fantasy (a raczej tekst obyczajowy) w uniwersum Średniowiecza. Napisane bardzo klimatycznie, lekko archaicznym językiem, co nadaje odczucie znakomitej oprawy treści. A fabuła? Turniej rycerski, potwór, księżniczka, zakazana miłość, ludzkie dramaty i namiętności. Przy tym wplecione życiowe mądrości i obserwacje na temat człowieka. A bajkowe zakończenie powala na kolana. Znakomite!
Na koniec (początek) znowu powiew grozy i tajemnicy. „Jeden z pięciu” Tomasza Kiliana jest najdłuższym tekstem ale nie pozwala ani przez moment się nudzić. Tomek znakomicie przygotowuje otoczkę intrygi, wytwarzając niepowtarzalny klimat, a akcja praktycznie nie zwalnia i daleko jej do banału. Finału nie sposób przewidzieć, a połączenie zagadki i grozy nie pozwala się nudzić.

Podsumowując, zestawienie tekstów bardzo udane, choć spodziewałem się nieco więcej po miniaturach. Numer pomimo brzydkiej okładki oceniam na piątkę.

Publikacja: serwis OUTPOST.

      Kopiowanie treści bez zgody autora zabronione.
Gości: 53415   [zaloguj] Grafika: Genetic Freak Kamilos Labs © 2006-2010