Biorąc do ręki tę książkę, tak naprawdę
nie wiedziałem jakiej zawartości mogę się spodziewać. Jest to moje
pierwsze zetknięcie się z prozą tego autora, bardzo ciepło
rozreklamowanego przez Fabrykę Słów, która zresztą wydała już kilka
książek Miroslava Žambocha w Polsce. Ponadto, mimo zapowiedzi
postapokaliptycznych treści, niepokoiły mnie, a może intrygowały,
rysunki i fragmenty książki, przejawiające treści fantasy. Zatem do
tomu pierwszego Mrocznego Zbawiciela podszedłem z dystansem, bacznie
obserwując sens fabuły, spodziewając się albo potknięć autora albo
otarcia się o postapokalipsę tylko symbolicznie.
Książka jednak już od
samego początku zaczęła mnie pozytywnie zaskakiwać. Od pierwszych stron
Žamboch narzucił spore tempo akcji, które nie zwalnia aż do końca tomu.
Ponadto nie odkrywa od razu wszystkich okoliczności miejsca i czasu
akcji, a główna postać jest owiana tajemnicą, tym bardziej, że sama nie
wie, kim tak naprawdę jest. To wytwarza pewien rodzaj napięcia związany
z poznawaniem i odkrywaniem, co naprawdę dobrze wpływa na czytelnika,
który lubi trochę wysilić mózgownicę. Sama fabuła jest spójna i dobrze
przemyślana a równoczesne korzystanie z magii i arsenału
konwencjonalnego staje się czymś naturalnym dla czytelnika. Akcja od
początku dobrze się rozkręca, pierwszy rozdział to zapoznanie się z
bohaterem i jego możliwościami bitewnymi, czyli zawiązanie fabuły
okraszone bardzo dobrą sensacją. Później jest tylko lepiej, wątek coraz
bardziej się rozwija a sceny bitewne czasami zapierają dech w
piersiach, niczym w filmie z dobrymi efektami specjalnymi. Ekranizacja
byłaby jednak bardzo trudna ze względu na wspaniałą wyobraźnię autora.
Cały czas czuje się specyficzny klimat świata, który po Krachu upadł,
do tego pojawiło się w nim mnóstwo bestii, upiorów i demonów.
Techniczne skarby z przeszłości są na wagę złota, a sztuczna
inteligencja już dawno stała się faktem. W tym wszystkim okruchy
ludzkości próbują się odnaleźć na nowo, formując niewielkie osady. Duże
miasta to tylko cmentarzyska, a zewsząd czyha niebezpieczeństwo, przed
którym trzeba się zabezpieczać i ogniem i magią. Tak więc poznajemy
mnóstwo dziwnych miejsc i zachowań ludzkich. Ale czy w tak
ekstremalnych warunkach można żyć normalnie?
Zakończenie książki
podsumowuje pewną logiczną całość, nie wyjaśniając jednak głównego
wątku powieści, czyli tajemnicy głównego bohatera. A to zapowiada
kolejną mocną dawkę emocji wraz z ukazaniem się drugiego tomu Mrocznego
Zbawiciela w niedalekiej przyszłości. Książkę czyta się praktycznie
jednym tchem, a tłumaczenie, choć z kilkoma potknięciami, jest płynne.
I chociaż połączenie postapokalipsy i fantasy może wydawać się dziwne,
to szczerze polecam tę powieść zwolennikom jednego i drugiego jako twór
zdecydowanie udany.
Publikacja: OUTPOST, strona wydawnictwa Fabryka Słów
|